Blog > Komentarze do wpisu
Czesław Bielecki - Kto się boi Gargamela niechaj zaraz idzie spać...
Myślę, że wybory to nie tylko czas poważnej debaty. Warto czasem uśmiechnąć się z myślą o kandydatach i ich programach. Jednak dla mnie szczególnie interesującą postacią w tym względzie jest Bielecki...

Pisanie swojej epopei

W jednym z wywiadów, publikowanym na stronie Weranda.pl Bielecki stwierdził, że „powstawanie domu można nazwać epopeją”. Jest w tym stwierdzeniu dużo prawdy. Przede wszystkim świadczy o tym, że do budowy domu należy podchodzić poważnie i mieć poczucie sensu przeprowadzania takiej inwestycji. Jednak pójdźmy dalej.
Autorzy artykułu twierdzą, że „pierwszy szkic własnego domu – Bartoszówki – pan Czesław Bielecki narysował na serwetce przy kawiarnianym stoliku”. Nie podoba mi się takie porównanie, bo o ile mnie pamięć nie myli Stalin i Churchill, razem z Roosveltem w ten sposób dokonali podziału stref wpływów w Europie. Jednak świadczy to o determinacji i swoistej przygodzie jaką dla Bieleckiego była budowa jego domu.

Jak to się ma do Warszawy?

Pytanie jaki to ma związek z Warszawą. Po pierwsze, cieszy fakt że kandydatem jest architekt, ale z drugiej strony pojawia się pytanie, czy miasto potrzebuje ludzie, którzy do inwestycji podchodzą jak do sztuki. Warszawa potrzebuje chyba raczej sprawnego menadżera, a osoby w typie Bieleckiego powinni żywo komentować posunięcia sprawnych menadżerów.

A artykule pada stwierdzenie, że „rezydencja powstawała latami, krok po kroku. gdy nie było go stać na wykańczanie domu, urządzał ogród i sadzawki (...)”. I to może być problem dla Warszawy. Czy można budując Most Północny z braku środków dojść do wniosku, że jednak położymy przeprawę pontonową. Niestety nie.

Do tego dochodzi skojarzenie z domkiem Gargamela z bajki Smurfy. Może błędnie kojarzę, ale we mnie wywołuje raczej negatywne, aniżeli bajkowe skojarzenia.

niedziela, 07 listopada 2010, warszawski_blog_wyborczy

Polecane wpisy